Sitg Lublin Facebook

Relacja z 43 Karczmy Piwnej SITG Bogdanka i ZZ Kadra LWB

„Ale to już było i nie wróci więcej”

tym cytatem możemy określić to co wydarzyło się w godzinach wieczornych 7 grudnia w hotelu Focus w Lublinie.

Tak, to już 43 Karczma Piwna za nami, wrażeń jak zwykle było co niemiara.

Tym co zdarzenia z karczmy pamiętają nie muszę przypominać a tym, którzy nieco ze złotym trunkiem nieco przeszarżowali przypomnę jak bawiliśmy się w tym roku. Ale po kolei, najpierw sprawy organizacyjne. W tym roku Karczma postawiła na sprawdzone rozwiązana i  organizację całości imprezy powierzyła SITG Koło Bogdanka i ZZ Kadra przy LW Bogdanka S.A.. Trzeba przyznać że wywiązali się z powierzonego im zadania, wszystko szło perfekcyjnie aż do powitania gości. I tutaj Prezes koła SITG Bogdanka oraz Przewodniczący ZZ Kadra poczuli nieoczekiwany przypływ weny i jeszcze trochę, a po zakończeniu powitania trzeba by było odśpiewać „Bandę”.

Całe szczęście otrzeźwienie przyszło i można było rozpocząć karczmę. Jak co roku zaleliśmy się tematami ważnymi dla całej społeczności górniczej, tym co nas niepokoi oraz tym co nas martwi. Wzięliśmy na tapetę Zielony Ład, dlatego mottem karczmy było: „ Lepsza czerwona łada niż zielony ład”, a karczemna piosenka „Jeszcze nie umieramy, jeszcze wydobywamy” zawarła wszystkie nasze wątpliwości co do zielonej przyszłości.

Nad porządkiem na Sali czuwał jak zwykle niezawodny gwarek Wiącek.

Zaszczycił nas też swoją obecnością członek kabaretu Neonówka lub też inny jego sobowtór.

Kopia czy oryginał?

 

Karczma jak co roku postanowiła wesprzeć ludzi aktywnych, trafiło na rowerzystów. Żeby ukoić ich tęsknotę za twardym pedałowaniem przedstawiciel cyklistów, cudowne dziecko dwóch pedałów gwarek Nowak dostał krzesło biurowe kojące tęsknotę do twardego siodełka. Na nocną zmianę jak znalazł.

Nie zapomnieliśmy też o miłośnikach biegania

Wspomnieliśmy też o innowacjach górniczych, proponując nowatorskie rozwiązanie pojazdu poruszającego się po wyrobiskach pochyłych nazwa robocza śmig ryl

W kopalnianym kotle profesjonalnie mieszał jenerał MC Kwacz.

Sensacje z Nadrybia ocalił od zapomnienia nasz karczemny Wołoszański, który za wkład w karczmę doczekał się w końcu imienia piwnego Fudżi-Jama, nie pytajcie o uzasadnienie imienia.

Nie zapomnieliśmy też o ciągle aktywnych emerytach.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. W tym roku pieniądze z licytacji dzbanów zostały przeznaczone m.in. na Fundację „Solidarni Górnicy” działającej przy LW Bogdanka S.A.  w imponującej kwocie 50 000 zł.

Za obecność i wspólną zabawę dziękuje zespól karczemny.

I do zobaczenia za rok!!

Projektowanie stron - pixup.pl