Sitg Lublin Facebook

Relacja z wyjazdu do Szwecji do kopalni w Kirunie

W dniach 23-26 września br. grupa członkiń i członków SITG Koła Bogdanka odbyła delegację do Szwecji, z docelową wizytą techniczną w kopalni LKAB w Kirunie, w rejonie Norrbotten. Miasto zlokalizowane jest w Laponii, na brzegu jeziora Luossajärvi, u podnóża gór Kiirunavaara i Luossavaara, w których wydrążone są kopalnie rudy żelaza. Złoża Kiirunavaary są uważane za jedne z największych na świecie.

Pierwszego dnia, po wylądowaniu w Sztokholmie udaliśmy się promem po wodach Bałtyku do muzeum Vasamuseet obejrzeć jedyny na świecie, autentyczny królewski galeon zatopiony 10 sierpnia 1628 roku.

Wizyta w muzeum jest idealnym wstępem do historii kraju, który odwiedzamy. Galeon miał imponujące rozmiary. Wraz z bukszprytem 69 m długości i blisko 12 m szerokości. Wysokość jego kadłuba na rufie wynosiła 19,3 m. Top najwyższego masztu (grotmasztu) wznosił się prawie 30 m ponad górnym pokładem. Kadłub wykonano ze szlachetnego czarnego dębu. Na dwóch pokładach zainstalowano potężne uzbrojenie. Historia pokazuje nam olbrzymią skalę działania i trudu człowieka w tworzenie wizji króla Gustawa. Okręt przeznaczony był m.in. do wzięcia udziału w wojnie z naszym krajem, Polską. Apogeum negatywnych relacji przejawiało się w rzeźbach widocznych na statku. Oskarżono również naszych rodaków (polskich agentów) o celową zmianę konstrukcji okrętów.

Galeon zatonął natychmiast po wypłynięciu. Warunki na dnie Bałtyku pozwoliły zachować doskonały stan czarnego dębu, z którego Galeon został wykonany. Szaleńcza wizja archeologa Andersa Franzena była możliwa do realizacji i po 333 latach od katastrofy galeon ujrzał ponownie powierzchnię.

Byliśmy zszokowani skalą budowy, przedsięwzięcia odzyskania galeonu. Stworzenie muzeum, zachowanie żywej historii napełnia nas olbrzymim zapałem przed jazdą ponad 1300 kilometrów na północ i wizytą w największej podziemnej kopalni rudy żelaza na świecie. Od teraz my też chcemy uczestniczyć, tworzyć coś wielkiego.

Droga jest malownicza, lasy towarzyszą nam na całej trasie. Ilość znaków przedstawiających łosia jest tu nie do zliczenia. Pilnujemy z chirurgiczną precyzją limitów prędkości – mandaty tutaj są drakońskie.

W miarę zbliżania się do miejsca docelowego temperatura spada, a drzewa nabierają charakteru karłowatych. Kilka łosi wybiegających na drogę i już rozumiemy, po co Szwedzi mają dodatkowe oświetlenie z przodu samochodów.

Kiruna wita nas białym puchem. Od ostatniego lata śnieg pada po raz pierwszy.

Następnego dnia odwiedzamy kopalnię. Na początku przechodzimy szkolenie dotyczące bezpiecznego poruszania się po kopalni, po czym wsiadamy do autokaru, to nim będziemy zjeżdżać na docelowy poziom.

Kolejne szkolenie metodyką z lotnictwa dotyczące użytkowania sprzętu ochronnego i możemy ruszać.

Wjazd do wyrobiska, odbywa się dwukierunkowo, pracownicy wjeżdżają tutaj przebrani w robocze ubrania z dużym, dumnym napisem LKAB. Jeszcze nie rozumiemy, co czuje szwedzki górnik, ale intuicja podpowiada nam, że będzie ciekawie.

Pierwsze limity prędkości, niezwykle czytelna organizacja ruchu i w ciągu 10 minut dojeżdżamy do poziomu 540.

To tutaj zlokalizowano Centrum Wizytorskie, tutaj poznamy technologię i omówimy szczegóły. Na początku rzut oka na model przekroju złoża.

Następnie przechodzimy do Sali konferencyjnej, jest ogromna!

 

W trakcie szeregu prezentacji przedstawianych przez pracowników LKAB dowiadujemy się o tajnikach eksploatacji ogromnego złoża rudy magnetytowej, która powoduje lokalne anomalie przy odczytywaniu kompasu.

Po prezentacjach przechodzimy przez park maszynowy – kilka fotografii, w tle ładowarka Toro z napędem diesla, lokalnie zasilana elektrycznie.

 

Na wystawie przeglądamy model obecny kopalni oraz przyszłe, planowane na tym etapie wyrobiska.

Dla lepszego zobrazowania jak dochodzi do przemieszczenia miasta Kiruna na powierzchni odwiedzamy stanowisko z modelem 3D.

Granulat wyprodukowany przez hutę LKB służy również do dekoracji centrum, w końcu możemy dotknąć produktu finalnego, zanim zasili huty w całej Europie.

Wymiana doświadczeń, omówienie podobnych problemów w górnictwie podziemnym i możemy wyjechać na powierzchnię. Tam odwiedzamy centrum dyspozytorskie, którego nie jesteśmy w stanie teraz pokazać. Co ciekawe, my również posiadamy podobne rozwiązania. Żegnamy się z kopalnią, jeszcze tego samego dnia zwiedzimy miejsce przeprowadzki/rozbiórki budynków na powierzchni.

Przechodząc przez filmową scenerię ,,Zapadliska’’ uświadamiamy sobie, że mowa o dużym terenie. Budynki jeszcze w bardzo dobrym stanie są profilaktycznie likwidowane, aby nie zostały dotknięte efektem osiadania terenu. To trochę dziwne, zwłaszcza dla kogoś, kto widział stan budynków na Śląsku. Staramy się zrozumieć predykcyjny tok działania.

Jeszcze jeden rzut oka na stok, zbudowany na terenie kopalni i wracamy, czas zagrzać się przed jutrzejszą podróżą. Nie możemy nadziwić się, jak Kiruna różni się od naszych miast. Tutaj wszystko jest inne, nawet opony w samochodzie mają kolce.

Powrót do Polski zajmie nam prawie dwie doby, przed nami ponownie 1300 kilometrów do Sztokholmu. Mijamy koło podbiegunowe. Ciężarówka na fotografii transportuje bęben napędowy wyposażony w ceramiczne nakładki w okładzinie. Wiemy do czego to służy, być może kiedyś wykorzystamy w naszej kopalni.

To była długa podróż, podczas której wiele się nauczyliśmy. Uwzględnimy stosowane rozwiązania w LKAB w przyszłości, w trakcie analiz i potencjalnych wdrożeń w ruch zakładu górniczego. Podczas wyjazdu odkryliśmy, że każdy z nas jest inny, ale razem stanowimy zgrany zespół, który może podążać w tym samym kierunku. To bardzo budujące w trudnych dla górnictwa czasach. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy choćby w najmniejszym stopniu pomogli w organizacji wyjazdu.

 

Z górniczym pozdrowieniem – Szczęść Boże!

Justyna, Kasia, Tomek, Łukasz, Lesio, Karol, Jarek, Sławek

Projektowanie stron - pixup.pl